Twój Vincent


Pierwszy film namalowany w całości z 65 000 obrazów malowanych farbą olejną na płótnie. Niezwykła podróż po twórczości Van Gogha. Scenariusz napisany na podstawie 800 listów Vincenta do jego brata. Takimi hasłami był reklamowany "Twój Vincent", animacja powstała w koprodukcji polsko-angielskiej, traktująca o tajemniczej śmierci Vincenta Van Gogha, wyglądająca jednocześnie jak jego obrazy.

I, tak... technicznie film jest rzeczywiście rewolucją i niemalże arcydziełem. Wygląda po prostu jak obrazy Van Gogha, który jest swoją drogą ma bardzo trudny do podrobienia styl. Szczególne wrażenie zrobiły na mnie krajobrazy - oglądając je, ciągle miałem przed oczami "Słoneczniki" lub "Ogród poetów", najsłynniejsze obrazy tego malarza




Gorzej jest z scenariuszem. Nie jest on jakoś szczególnie zły, ma swoje momenty. Ale ten wątek kryminalny i ta stylistyka kina noir... są takie proste. Za proste. Tego klimatu noir nie czułem zupełnie w trakcie oglądania, zbyt jaskrawe są obrazy tego artysty, nawet jeżeli w jakieś sceny wciśnie się tylko czarny i biały kolor. Może dialogi są sprawnie, acz sztywno poprowadzone, postacie albo nawet sympatyczne albo zupełnie nijakie i nie zapadające w pamięć.

Ale tego filmu nie powinno się oceniać przez pryzmat fabuły - jego się chłonie obrazami. Audiowizualnie ten film to naprawdę ciekawe przeżycie filmowe. No i nie zapominajmy, że 100 artystów przez trzy lata męczyło się, aby nam, widzom, zaoferować drogę przez twórczość Vincenta (w tym ponad 60 polskich). I dla takich filmów istnieją kina. Bo takie filmy trzeba wspierać przez legalny rynek.
7\10



PS: A tak swoją drogą byłem na pełnej polskiej wersji językowej, i oprócz kilku delikwentów wszyscy aktorzy głosowi poradzili sobie całkiem nieźle.





Komentarze

Popularne posty